Jak mówi stare porzekadło – nie ma nic za darmo. Nawet jeżeli stroną zapewniającą jest bank. Fiskus uznał, że od takich promocji należy zapłacić podatek. I poniesie go oczywiście klient banku.

 

Nie wszystko złoto, co się świeci

 

Teoretycznie, klienci banku nie tracą wiele na tej interpretacji. Ot, standardowy VAT. Więc wciąż zyskują na tego typu akcji promocyjnej, po prostu mniej niż w zapisie. Jednak wgłębiając się w przepisy i interpretacje Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, znajdziemy kolejny przykład na to, że jeżeli przepisy nie są do końca precyzyjne, to Fiskus wykorzysta to na swoją korzyść. Art. 21 ust. 1 pkt 68a ustawy o PIT jasno mówi o tym, że zwolnione z PIT są jedynie świadczenia rzeczowe. Problem zaczyna się wtedy, gdy w ramach promocji zastosowano premie procentowe, a klient banku skusił się na dużą inwestycję lub pożyczkę. Wtedy nagłe koszta do poniesienia mogą mocno zadziwić, a nawet nieść poważne konsekwencje. Nie zmienia to jednak faktu, że wbrew zasadzie „prawo nie działa wstecz”, podatek sięgnie osoby, które skorzystały z takowych promocji i otrzymają od banku do końca lutego list z deklaracją podatkową PIT-8C.

 

Kwestia środków pochodzących z akcji promocyjnych jest bardzo częstym podmiotem rozważań zarówno organów podatkowych, jak i sądów, jednak brak dokładnie sprecyzowanych przepisów uniemożliwia jednoznaczną klasyfikację i ocenę takich przypadków.